Yamaha TDR 125 NtaV"Edition
Menu :  
  Start
  Dane Techniczne
  Galeria
  Co już kupiłem / zrobiłem ?
  Kupno
  Ciekawe Linki
  Tu mieszkam
  Kontakt ze mną
Copyright 2009 - ... By NtaV
Kupno
Sprzedaż Simsona
                 
               Sprzedałem swój wcześniejszy motorower 8 czerwca 2009 roku. Powodem sprzedaży była oczwiście kasa, aby mieć na większe moto. Simson pojechał do Chruściela, swojego nowego lokum. Naprawdę szkoda mi było go sprzedawać, ale nie wykminił bym reszty kasy. To co w niego włożyłem, już nigdy się nie zwróci. Jedyne oczko w głowie, zmieniło właściciela. Wątpię aby miał u nowego właściciela tak dobrze jak u mnie...


Poszukiwania Yamahy TDR 125

                Poszukiwania pełną parą ruszyły 17 czerwca 2009 roku, oczywiście obowiązkowe allegro, otomoto, gratka czy anonse.
Znalazłem ładną czarną TDR z 2000 roku, za 5,5 tysiąca w Mikoszewie, a miałem tylko jakieś 50 km więc zadzwoniłem do gościa, pogadaliśmy sobie i umówiliśmy się na 21 (wtorek) czerwca na oględziny motorka. U gościa byłem około godziny 16:30, właściciela nie było, była tylko jego żona. Otrzymaliśmy kluczyki i zaczęły się testy.
Wytachałem pojazd z pod zadaszenia, postawiłem na placu. Trochę zabawy z kluczykiem i udało się przekrecić kluczyk.
Po zapaleniu się kontrolki Neutral (luzu) włączyłem zapłon i zaciągnąłem ssanie. Nie kręcąc długo odpaliła.
Oglądałem ją w zdłóż i wszeż, wykrywając kilka niedoskonałości mechanicznych jak i optycznych. Skonsultowałem się z ojcem.
Poczekałem aż się rozgrzeje, wyłączyłem ssanie. I patrzę jak wchodzi na obroty. Nie wchodziła od razu, z lekka ją muliło. Cóż, trochę lepiej jak simson ale to w końcu nie to. Włączyłem światła, sprawdziłem jak się wszystkie palą. Paliły się ok. Usiadłem, wbiłem jedynkę i ruszyłem, a następnie testowałem skuteczność hamulców. Przedni hamował bardzo dobrze, ale tylni już jako tako. Ruszałem i zatrzymywałem w celu sprawdzenia stanu sprzęgła oraz hamulców.
Następnie założyłem kask i przejechałem się do lasu, samej przejażdżki nie będę może opisywać.:P
Po przyjechaniu spowrotem na plac. Po krótkiej chwili przyjechał właściciel - był on hiszpanem.
Po krótkich negocjacjach poszedłem z ojcem podpisywać papiery.
Co się okazało, motocykl nie ma OC, Przeglądu a dowód osobisty facetowi kończy się 10 lipca 2009 roku. Ponadto nawet jej nie przerejestrował od kupna (minął ponad rok od kupna). O różnych adresach już nawet nie wspominam.
Podziękowaliśmy gościowi i nie kupiliśmy jej.

                    Po przyjeździe do domu, siadłem na kompa i patrzę w magiczne allegro. Patrzę i jest czerwona Yamaha TDR z 98 roku za 4,7 tyś zł. Spisałem nr telefonu i dzwonię do gościa. Pogadaliśmy trochę, okazało się że również nie ma OC oraz przeglądu, ale przynajmniej właściciel udekumentowany i polak. Umówiliśmy się na następny dzień.
Szybko z ojcem za telefon i szukamy transportu dla moto.
Ojciec umówił się z znajomym, miał nas zawieść, przywieźć i nawet przyczepkę załatwić (specjalną motocyklową).
                     Na zajutrz podjeżdża Avensis z przyczepką, jak Pan Jasiu obiecał tak przyjechał.
Pojechaliśmy w wskazane miejsce, niestety właściciela jeszcze nie było a dom był jeszcze zamknięty. Więc pojechaliśmy do okolicznych sklepów. Zjedliśmy lody, Pan Jasiu kupił sobie trzonki do grabi i miotły i takie tam. Kupił 3-y trzonki więc każdy miał jeden. D
Po upłynięciu 40 min pojechaliśmy pod wskazany adres, był już właściciel. Wyprowadzał właśnie maszynę z garażu.
Zaczeły się oględziny bla bla bla.
Odpaliłem, zobaczyłem jak to chodzi i wygląda, to byłem w siudmym niebie. Na obroty wkręcała się super, w porównaniu do tamtej z mikoszewa to naprawdę LUX. Sprawdziłem wszystkie światła, lampy itp. Założyłem kask i pojechałem się przejechać.
Mimo iż jest zablokowana, naprawdę miała buciora.
Wróciłem, stargowałem się do 4450 zł, dostałem gratis nową oponę na przód (Bridgestone) i poszliśmy podpisywać papiery, a w tym samym czasie Pan Jasiu z ojcem Krzyśka (sprzedającego) załadowali moto na przyczepę i przypeli go pasami.
Wszystkie dokumenty były ok, żadnych błędów w papierach. Wypisałem do końca umowy, podpisy, kasa i już jestem właścicielem. Po krótkiej miłej pogawędce zebraliśmy się już na wyjazd do domu. Niestety, zaczeło ostro lać...
Ostatnie uściski, pożegnanie i szybciutko do samochodu.
Po dojechaniu do Elbląga od razu pojechaliśmy zrobić przegląd, gdyż ostatni był w 2004 roku. Pan sprawdził moto, podbił dowód, zapłaciłem 63 złote i pojechaliśmy już do garażu.
Po dojechaniu, wyładowanie moto z przyczepki. Odpięcie pasów i już moto wolne
Już na glebie, włożyłem kluczyk do stacyjki przekręciłem, włączyłem zapłon i próbuję kręcić. Noi dupa, akumulator padł w pizdu. No to na pycha go, no i zagadał.
Zaparkowałem moto w garażu i tak się skończył 24 czerwca.
Która na tarczy ?  
   
Reklama  
   
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=


MusicPlaylist
Music Playlist at MixPod.com